Portal Ochrony

Register Login

Areszt za atak na ochroniarzy Huty Celsa

kajdanki3Ostrowiecki sąd aresztował na wniosek prokuratury 21-letniego Daniela B. podejrzanego o brutalne ataki na ochronę Huty Celsa. - Ci ludzie tylko dlatego, że działaliśmy w sposób profesjonalny i udaremniliśmy im łatwy, nielegalny zarobek, chcieli nas zastraszyć - mówi "Gazecie" prezes ochraniającej Celsę firmy Impel Security Polska.
Pracownicy Impel Security Polska, którzy ochraniają transporty kolejowe do ostrowieckiej Huty Celsa, zostali w ostatnich dniach kilkakrotnie zaatakowani przez miejscowych bandytów. Najpierw w ich samochody służbowe rzucano kamieniami, a w nocy z poniedziałku na wtorek w stronę ich auta poleciał koktajl Mołotowa. Butelka z podpalonym lontem eksplodowała tuż przez samochodem - gdyby wpadła do środka, doszłoby do tragedii.

W środę rano miejscowa policja miała już w rękach jednego z podejrzanych - 21-letniego Daniela B. z Wólki Bodzechowskiej.

Prokuratura postawiła mu szereg zarzutów, m.in. groźby wobec pracowników firmy ochroniarskiej, zniszczenie mienia, a także obrzucenie samochodu z ochroniarzami butelką z łatwopalną substancją. W czwartek po południu sąd aresztował B. na trzy miesiące. Policja poszukuje nadal jego brata, który także prawdopodobnie stoi za atakami na ochronę, a także kilku kompanów braci B.

- Jeśli takie incydenty miały miejsce, to można się spodziewać, że stali za tym właśnie B. - mówi nam sołtys graniczącego z Wólką Przyborowa Marian Stępień. Tylko sam Daniel B. ma bowiem na koncie wyroki za pobicie i kradzieże oraz szereg wykroczeń.

Dlaczego zaatakowali ochroniarzy? Za to, że Impel odciął złodziejskie bandy od źródła zysku, czyli kradzieży złomu z transportów kolejowych. - Kiedyś, jak istniała jeszcze Huta Ostrowiec, te składy nie były tak dozorowane. Kto chciał, to skakał na wagony. Teraz, gdy hutę przejęła hiszpańska Celsa, sytuacja jest całkiem inna. Ochrona konwojuje transporty od stacji w Bodzechowie do samego wjazdu na hutę - przyznaje sołtys Stępień.

- Ci bandyci, gdy zobaczyli, że już nie da się nic ukraść, postanowili wyżyć się na ochroniarzach. To co oni wcześniej wyprawiali na tych składach, to była partyzantka, można było filmy kręcić. Wyskakiwali z lasu i wskakiwali na pędzące pociągi - mówi nam jeden z pracowników huty. Po atakach na ochronę w hucie część osób zaczęła się bać. - Bo ci bandyci to ludzie, którym na niczym nie zależy. Jakieś dwa tygodnie temu na Złom-Hucie [spółce zależnej od Celsy - przyp. red.] we trzech pobili na nocnej zmianie jednego z ochroniarzy. Uderzyli w tył głowy, a potem kopali. Podobno mówili: "bij w głowę, żeby nie pamiętał, kto to zrobił". Dobrze, że chłopak się jakoś zasłonił, to się z tego wykaraskał. Ale zaczęliśmy się bać, co będzie dalej - relacjonuje mężczyzna. Opowiada, że bandyci byli tak bezczelni, że dochodziło nawet do takich sytuacji: gdy przez wieś jechał samochód ochrony, to potrafili stanąć na środku jezdni, zmusić auto do zatrzymania i bić pięściami po karoserii.

- Nie sposób nazwać tych wydarzeń inaczej jak aktami barbarzyństwa i brutalnego traktowania innych ludzi. Niestety, świat nie składa się z samych dobrych ludzi. Nasza firma świadczy usługi ochrony mienia, osób czy imprez masowych od ponad 20 lat i niejednokrotnie stawaliśmy się obiektem ataków. Jednak takiej sytuacji jak w Celsie, kiedy w tak niedługim czasie było tak wiele prób zastraszenia naszych pracowników, jeszcze nie mieliśmy. Ci ludzie tylko dlatego, że działaliśmy w sposób profesjonalny i udaremniliśmy im łatwy, nielegalny zarobek, chcieli nas zastraszyć. Bardzo mocno współpracujemy w tej sprawie z ostrowiecką policją i jestem przekonany, że to tylko kwestia czasu, kiedy wszyscy sprawcy tych ataków znajdą się tam, gdzie ich miejsce - podkreśla Łukasz Puciłowski, prezes zarządu Impel Security Polska.

Autor: Agmieszka Drabikowska   Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce


 

Copyright © SecPress.pl

Top Desktop version